niedziela, 30 września 2012

Domowe masło orzechowe - z cyklu wiem co jem :)



Domowe masło orzechowe
z prażonymi orzeszkami i wanilią


200 g orzeszków ziemnych bez soli 
z czego 30 g podprażonych na patelni
1/4 łyżeczki soli morskiej
3 łyżki oleju z orzechów ziemnych lub oleju roślinnego dobrej jakości
2 łyżki jasnego miodu
1/4 łyżeczki  wanilii

Przepis można modyfikować dowolnie poprzez dodanie cynamonu, chili, chrupiących ziaren kakaowca, brązowego cukru.

Zdecydowałam się na podprażenie jedynie 30 g, ponieważ orzechy zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega 6, których podgrzewanie doprowadza do zamian degeneracyjnych w ich strukturze i w efekcie mogą się stać dla nas toksyczne. Taka ilość wystarczy by wzmocnić orzechowy aromat. 

Orzechy wrzucamy do blendera i mielimy do momentu uzyskania kremowego musu.

Dodajemy olej, w zależności od ulubionej konsystencji 2-4 łyżki. 
Oprószamy szczyptą soli morskiej oraz słodzimy miodem. 
Czas na dodatki, które nie są konieczne. 
Masło samo w sobie jest już gotową porcją kremowej radości :)


                                                                            Smacznego 


Uwaga !!! Kupując orzeszki na wagę należy sprawdzić czy nie są zatęchłe i spleśniałe. Pleśnie są źródłem aflatoksyn, które są jednymi z najniebezpieczniejszych substancji rakotwórczych. Orzechy ziemne są często spryskiwane chemikaliami i rosną na glebach nasyconych nawozami sztucznymi. Dlatego powinno się kupować orzechy ziemne uprawiane metodami ekologicznymi, które zawierają mniej pozostałości chemicznych i są mniej podatne na wpływ aflatoksyn. 


Ps: dzisiejsze wybieganie było istną katastrofą, ostatni tydzień urlopu zresztą też, pod względem treningów. Totalny chaos. Zamiast regularnych 7 km sesji w tygodniu wyszły 3x18km, dzisiejszej nie dałam rady pokonać i zamieniłam na marsz. Nie wiem czy to wina silnego wiatru, mego ogólnego rozdrażnienia... Nie czułam ciała, nie czułam się ociężała, w ogóle nic nie czułam ... bu :(

1 komentarz:

  1. masło wyglada fantastycznie, koniecznie muszę je zrobic :) dużo ciekawostek, nie wiedziałam wielu rzeczy, fajny post. z treningami no cóż.. czasem tak jest, tez tak czasem mam, ale się nie poddajemy ;) w końcu maratończyk się nigdy nie poddaje! :)

    OdpowiedzUsuń