Jest to ciacho, w które człowiek wkłada 100 % siebie. Większość składników tworzysz sam. Bierzesz ziarna, które masz pod ręką i mielisz. Mieszankę zbożową możecie modyfikować wg. własnych upodobań. Skorzystałam z tego co miałam w szafce. Myślę, że zastosowanie prosa, gryki czy migdałów nada potrawie lekko orzechowy posmak, natomiast dorzucenie kilku rodzynek lub żurawiny doda słodyczy. Mikstura ma nieco dziwaczną konsystencję i można odnieść wrażenie, że to raczej przepis na jakiegoś gluta, a jednak efekt ... to jak lizanie czekoladowego nieba. Willy Wonkka i jego fabryka czekolady mogą turlać dropsa na trasie Pacanowo - Wilkowyje. Dzięki takiej kompozycji ziaren otrzymamy prawdziwy miks minerałów, węglowodanów i białek. Wszystko zależy od Waszej inwencji. Mleko ryżowe i siemię lniane w pełni zastąpią Wam jajka.
Potrzebujemy :
Gruszki
Mieszanka ziaren
2 łyżki zmielonych płatków owsianych
2 łyżki zmielonych ziaren quinoa
2 łyżki zmielonych ziaren orkiszu
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 łyżki zmielonego sezamu
2 łyżki zmielonych wiórków kokosowych
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ 1/2 do 3/4 szklanki oleju
1 i 1/2 do 2 mleka ryżowego
czyli szklankę ugotowanego ryżu miksujemy z przegotowaną wodą - 3-4 szklanki
dodajemy szczyptę soli
szczyptę wanilii
ewentualnie łyżeczkę oleju
+ kakao
2-3 łyżki jak kto woli
+ cukier lub inny słodzik, agawa, syrop klonowy itp
Wszystkie składniki miksujemy - wychodzi lepka, słodka ciapaja
wlewamy ciasto do formy układamy na wierzch gruszki, im więcej tym smaczniej
pieczemy w temp 180 stopni od godziny do godziny i 10 minut
Smacznego :)
Tak właśnie wygląda węglowodanowo-białkowy deser, który da Wam porządną dawkę energii bez mleka i jajek :)



Najbardziej lubię takie przepisy, gdzie nie ma cukru czy mąki... ciekawe jak wyszłoby z miodem... bo zawsze zastanawiam się co to za sztuka zrobic dobre ciasto jak sie doda mnóstwo masła, cukier, mąkę i jeszcze jakieś inne 'cud' dodatki ;) a przecież to nie o to chodzi... wyzwaniem jest zrobic równie pysznie, zdrowo i prosto ;) ładne fotki!
OdpowiedzUsuńZgadzam się :)Mam wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa kiedy wiem co jem, bez modyfikowanych, uzależniających dodatków smakowych. Marzę o własnym ogrodzie i sadzie :) Mimo tak dużej świadomości, propagowania produktów bio i eko wciąż dostęp do nich jest utrudniony, sprzedawcom nie opłaca się wprowadzanie do swoich sklepów tego typu artykułów ponieważ są drogie i nie schodzą, śmiem tak twierdzić na przykładzie swego 20 tys. miasta, w którym naturalne produkty kupisz jedynie od babuszki na bazarku, a ich niestety coraz mniej. Jabłka w błotku z robakami wypierają piękne kolorowe stragany, z wielkimi lśniącymi warzywami i owocami.
UsuńDokładnie :) tez marzy mi się takie życie - ogródek, jakieś uprawy (no, może jeszcze mały basen i fitness ;)), bo ostatecznie, po co człowiekowi więcej? Ja teraz zamawiam ekologiczne warzywa przez internet, bo u mnie w mieście co prawda są, ale jakieś strasznie drogie... a tak to zawsze taniej. Zwykłe produkty tez czasem jem, ale staram się jak najmniej i glównie te w grubych / obieranych skórach (cytryna, pomarańcz, banan, melon, itp.). Jak byłam we Francji, to tam np warzywa i owoce ekologiczne były nawet tańsze od tych 'chemicznych' holenderskich piękności, kiedy to nastąpi u nas..? chyba nigdy. I potem dziwic się, że ludzie chorują na raka. Moje zdanie = przemysł spożywczy i farmaceutyczny to najgorszy duet naszych czasów, szkoda, że politycy tak malo z tym robią :(
Usuń